Pierwszy dzień emigracji…

Pierwszy dzień wolności od tego co już od dawna jest nie moje… Nie moje jest to państwo, nie moja jest uczelnia, nie mój wydział. Oczywiście jestem obywatelem RP, pracownikiem WIL PW bo nie mam innego wyjścia. Zgodnie z zapowiedziami to jest pierwszy dzień mojej emigracji wewnętrznej. W jego ramach uczestniczyłem w zdalnie w wydziałowej uroczystości rozpoczęcia nowego roku akademickiego. Powitanie gości, z których połowa nie przybyła trwało piętnaście minut. Czy na prawdę za trudne jest sprawdzenie, czy goście są obecni? Witamy Pana Abackiego, brawa, nieobecny jest po prostu żenujące!

Narodowy program narodowych szczepień narodu plus

Tytuł jak ze snu wariata. Trzy razy narodowy plus plus. Jak tylko pojawiły się informacje o naborze do organizacji punktów szczepień wiedziałem, że to się nie może udać i kolejny raz miałem rację. Przegrałem zakład, bo… Wydawało mi się, że Pan Premier jest jakby bardziej… normalny i zrównoważony. Skoro do lata miało być po akcji wyliczyłem sobie, że będę jako senior 65+ zaszczepiony do końca tego kwartału. Takiego wała, jak Polska cała! Jak zdążę do końca tego roku to będzie cud.

Sądzę, że nadszedł Najwyższy Czas aby w ramach działalności wychowawczej przygotować studentów do życia w nowej rzeczywistości. Kolokwia z Mathcada będą sprawdzone w czerwcu. Po co się spieszyć, studia to taki piękny czas w życiu człowieka…

Prowokacja jak za PRL

Zaszczepienie 18 celebrytów to prowokacja lepsza niż te z czasów PRL. Gdyby ktoś do mnie zadzwonił z pytaniem, czy chcę się dzisiaj zaszczepić przeciw Covid, bo są dodatkowe dawki, które mogą się zepsuć oczywiście odpowiedziałbym tak. No i byłbym ugotowany. Dzisiaj toczą się „dyskusje”, czy elity stanęłyby w obronie Krystyny Pawłowicz tak jak bronią Krystyny Jandy. Wszak łączy je imię i kultura. W przypadku Jandy wysoka, w przypadku Pawłowicz specyficzna i… alternatywna. No i mamy klasyczny konflikt zastępczy, który ma odwrócić uwagę suwerena od najbardziej istotnego problemu. Proces szczepień nie jest przygotowany. A dylemat czy lepiej wylać szczepionkę wartą 100 złotych czy zaszczepić tego nieszczęsnego celebrytę to problem idioty. Taki polski, typowy dla nas. Jak w dowcipie o krowie, która zdechła. Chłopek miał od złotej rybki dostać lepszą. Powiedział nie – chciał, żeby sąsiadowi też zdechła. Nie będą się postkomunistyczne złogi aktorskie szczepić. Lepiej to wylać i zaorać.

Za pieniądze…

Suwerenowi, czyli klienteli wyborczej partii rządzącej poprzewracało się we łbach. Skoro PAD ma się szczepić na końcu, to oni mogą się szczepić za pieniądze. Nie tyle płacąc za to ale pobierając za to kasę. Jest taki suchar na ten temat bynajmniej nie seksistowski. Ile razy kobieta rumieni się podczas seksu? Pięć. Pierwszy raz, gdy robi to pierwszy raz. Drugi raz, gdy robi to pierwszy raz ze swoim mężem. Trzeci raz, gdy robi to pierwszy raz nie ze swoim mężem. Czwarty raz, gdy bierze za to pieniądze. Piąty raz, gdy sama za to płaci. Faceci są mniej skomplikowani. Rumienią się tylko dwa razy. Pierwszy raz, gdy nie mogą drugi raz. A drugi raz, gdy nie mogą pierwszy raz.

Partia rządząca fundowała suwerenowi 500+ i inne bonusy typu piórnikowe, tornistrowe, emeryckie. No to suweren przyzwyczaił się, że nie ma nic za darmo. Pan Prezes chce no to niech Pan Prezes płaci, przecież że nie ze swoich tylko społecznych, naszych pieniędzy. Czekam na kolejne mentalne wykwity wyobraźni suwerena.

Wiem, nie można się obrażać na własny naród. Ale można i należy stać w prawdzie. Polski ludek szczególnie z obszaru zaborów ruskiego i austriackiego przyzwyczajony jest do tekstu – „bo misie należy”. Tak jest od czasów uwłaszczenia chłopów pańszczyźnianych i ciężko to wykorzenić z myślenia i postaw. Mądra władza stara się naprawiać chorą mentalność. Cwana władza kupuje w ten sposób głosy wyborców. A potem za to płaca wszyscy, Pan płaci, Pani płaci.

Wchodzę…

Domenę kupiłem latem, kiedy myślałem o pożegnaniu się z uczelnią. Podpisałem kontrakt na kolejne cztery lata i zostałem z rogaj.pl trochę jak chory z drzwiami. Jesienią przywalony „zdalnym prowadzeniem zajęć” działalność publicystyczną prowadziłem tylko na „biurku kierownika”. Powoli jednak zbierało się, aż się ulało.

Policja jak milicja w 1968 gazująca i pałująca na terenie uczelni nie zaskoczyła mnie, bo partia rządząca wyraźnie czerpie wzorce z przewodniej siły narodu.
Nie ruszyło mnie gazowanie posłanek i łamanie rąk demonstrantkom. Pamiętam z czasów gdy byłem 20 kilogramów młodszy, że aby nie oberwać pałą od ZOMO’wca trzeba było szybko przebierać nóżkami.
Bez większego echa przyjąłęm do wiadomości wynurzenia Kardynała D., który przecież wybaczył narodowi tę chamską niewdzięczność. W ramach sojuszu pałki i ołtarza wszystko jest możliwe.

To co mnie ruszyło? Trzy sprawy, od których zacznę grzmocenie. Pierwsza to suweren, który będzie się łaskawie szczepił ale za pieniądze. Druga to prowokacja związana ze szczepieniem tak zwanych celebrytów. A na koniec impotencja i indolencja w organizacji procesu szczepień.

Grilowanie…

Jak się prowadzi dwa blogi w czasie pandemii, gdy praca i dom zlewają się w jedną całość trudno jest odróżnić wpisy prywatne i służbowe. Zaniedbałem prywatny blog, ale wracam z wpisem o wpływie grilowania na zapylenie. Nabyłem z racji zakazu sportowego palenia w kominku w dni ze smogiem czujnik smogu. Wczoraj o 15:00 odpaliłem na tarasie grilla. Efekt widać na czujniku. Oj, podniosłem lokalnie stężenie… W ten sposób udowodniłem sobie i światu, że czujnik mierzy i co więcej mierzy dobrze. Na pewno jakościowo, bo wykrył grilla. Porównując wyniki z innymi czujnikami w Wołominie jakościowo także.

Smutne słowa prawdy…

Podobno zły to ptak, co wali i fajda we własne gniazdo. Ale jak słyszę propagandę sukcesu o dziesiątkach tysięcy lajków na YouTube zajrzałem i zobaczyłem – dwa. Żeby tak się uczonym dwoiło jeszcze przed trzynastą… Dramat! Ale oczywiście filmy są! I wielkie brawa za to! Tylko nie przesadzajmy w pompowaniu sukcesu, bo balonik pęknie jak to gumka lubi pękać. I nie przesładzajmy, bo można od tego zwymiotować!

Ja chcę napisać o czymś innym. O tym, co robimy przez cztery lata z naszymi studentami. Co roku słyszałem, że mamy coraz gorszych kandydatów, że tak jest wszędzie, że to taki trend. W tym roku zanotowałem dane dotyczące rekrutacji. Przyjęliśmy 264 osoby. Z 10 tysięcy kandydatów na uczelnię 1500 wybrało budownictwo – najlepszy wynik – a jako pierwszy wybór 646 osób. Mieliśmy także 8 olimpijczyków – osób z maksymalną liczbą punktów 225. Takie są fakty dotyczące studiów stacjonarnych pierwszego stopnia…

Na studia stacjonarne drugiego stopnia przyjęliśmy 56 osób (słownie pięćdziesiąt sześć). Dramat! Jako zimny realista już widzę nasilenie się twardej walki o godziny… Stańmy więc w prawdzie i zadajmy sobie pytanie – skąd ta różnica. Optymista od tych dziesiątków tysięcy lajków na YouTube powie – tak genialnie uczymy na pierwszym stopniu, że drugi jest już zbyteczny. Może możemy do dyplomu inżyniera od razu dodawać doktorat? Jest z tym jak z bajką o Jacusiu. Ja cuś w to nie wierzę… Ale możemy pompować galonik, aż pęknie! Sądzę, że po ośmiu semestrach nasi studenci, którzy garną się do nas mają dosyć zarówno naszych treści jak i naszej formy…

Digital Schizo…

22 lipca (dawniej E. Wedel) byłe już dziś władze politechniki zadecydowały, że w „zdalnym prowadzeniu zajęć” obowiązkowe jest używanie MS Teams. Skoro tak, no to na miesiąc przed godziną zero poszukałem informacji, jak moja uczelnia wspomaga używanie tego cudeńka. Odpowiedź na pytanie jest w dostępnym także dla gości kursie Start. Powiem bardzo delikatnie, niczego nie urywa… Ogólny wpis centralki informatycznej, nagranie szkolenia Microsoft i dostępny tylko po zalogowaniu się film. Zresztą czemu się dziwić… Aktualna lista pracowników CI obejmuje kierownictwo i pion administracyjno-księgowy. Zawsze mówiłem, że to jest najważniejsze. Resztę trzeba pogonić, tylko przeszkadza. Politechnika Krakowska, a konkretnie bratni wydział, zamieścił linki do tutoriali. Tym, którzy stwierdzą: nie podoba się to wyp[…]ad stąd mówię grzecznie i spokojnie. Nigdzie się nie wybieram. A fotografia i tytuł? Jestem konsekwentny w mojej niekonsekwencji. Ponieważ wstydzę się za politechnikę to „badam” Teams. Czyli sprawdzam praktycznie co i jak. Komputer po lewej jest nauczycielski. Ten po prawej jest studencki. Na obu jestem ja we własnej osobie.

Dla patologicznych imbecyli

Bardzo lubię stary dowcip o tym, czym różni się pesymista od optymisty. Pesymista mówi, że gorzej już nie może być, a optymista mówi oj może może… Telewizji państwowej czyli rządowej od czasów PRL i Dziennika Telewizyjnego unikam jak ognia. Ale dla wielu moich współobywateli to jedyne okienko na świat, jak w tym słynnym monologu o mamuśce.

To co zobaczyłem na fotografii poraziło mnie. Mogę suwerenowi zrobić test i zrobię… Wybraną grupą będą moi studenci. Pytanie będzie bardzo proste – czy bezrobocie rośnie czy nie? Tak, ta grafika przejdzie do historii.

https://wtv.pl/s/i/202008/default/wiadomosci-tvp-grafika-1598539115.jpg

Allegro…

Nie lubię zakupów na Allegro, bo to raczej nie był, nie jest i nigdy nie będzie polski Amazon, choć pierwsza litera nazwy zgadza się. Mój wspaniały łup z Lidla musiał przy cenie 555 zeta mieć przynajmniej jedną wadę. I już ją znam. Na obiektywie są dwa znane z innych projektorów pokrętła. Jedno to ostrość, drugie… Niestety nie zoom! Czyli projektor jest tani bo nie ma możliwości zmiany ogniskowej. Tym, dla których zoom jest tak naturalny jak dotykowy ekran tłumaczę i objaśniam z wykorzystaniem przykładu aparatu fotograficznego. Jak chcemy zrobić obiekt, który jest daleko aby go „przybliżyć” nie musimy do niego podchodzić – wystarczy odpowiedni gest na ekranie. W przypadku projektora dla danej odległości mam określony rozmiar obrazu. Kropka. No i zrobił się malutki problem…

Potrzebny był mi ekran 120″, bo projektor będzie 350 centymetrów od niego, czyli ekranu. Ekran o takiej przekątnej jest… zdecydowanie droższy od samego projektora. Zacząłem więc poszukiwania i znalazłem oczywiście chińską firmę OwLenz, która produkuje tak zwany Simple Projection Screen. Produkt jest a w zasadzie był dostępny na amazon.com – nie jest to więc raczej firma krzak. No to ruszyłem do poszukiwań na Allegro. Szybko znalazłem produkt w porównywalnej cenie. Oczywiście błyskawicznie sam rzucił mi się w oczy produkt o 40 złotych czyli o prawie 30% tańszy. Który produkt wybrałem? Oczywiście droższy! Ten tańszy ma miesiąc gwarancji zamiast dwunastu. Co więcej jego opis jest znamienny. Marka to nazwa firmy sprzedającej, czyli Dream a model to OwLenz czyli… model wzorcowy? Czyżby więc istniały już polskie podróby chińskich towarów Dobra, może nie polskie… Kto więc produkuje taniej niż Chińczycy?